dyskurs publiczny 2010:
Figurski i Wojewódzki śpiewają o Lechu Kaczyńskim
Pospiszalski w "Warto rozmawiac"
30 kwietnia, 2010
13 kwietnia, 2010
hipokryzja
(od gr. ὑπόκρισις hypokrisis, udawanie)
– fałszywość, dwulicowość, obłuda. Zachowanie lub sposób myślenia i działania charakteryzujący się niespójnością stosowanych zasad moralnych. Udawanie serdeczności, szlachetności, religijności, zazwyczaj po to, by wprowadzić kogoś w błąd co do swych rzeczywistych intencji i wyciągnąć z tego jakieś korzyści.
Hipokryzja może się przejawiać na kilka sposobów:
* oficjalne głoszenie przestrzegania określonych zasad moralnych i jednoczesne ich "ciche" łamanie, gdy nikt ważny tego nie widzi (np. głoszenie przez polityka, że walczy z korupcją i jednoczesne branie przez tego polityka po cichu łapówek),
* stosowanie różnych, sprzecznych wzajemnie zasad moralnych przy różnych sytuacjach (np. wymaganie od dzieci, żeby nie piły alkoholu i jednoczesne upijanie się samemu),
* wymyślanie rozmaitych teorii, które w pokrętny sposób tłumaczą stosowanie różnych norm moralnych przy różnych sytuacjach (np. głoszenie, że zabijanie dzieci wroga w czasie wojny jest dobre dlatego, że wróg ten popełnił wcześniej zbrodnię mordując nasze dzieci),
* tworzenie obszarów tabu, czyli spraw, o których się nigdy nie rozmawia publicznie; zazwyczaj są to sprawy, które w świadomości wielu ludzi są niemoralne, ale są lub były jednocześnie masowo praktykowane.
Hipokryzja jest stałą cechą ludzkich społeczeństw. Wynika ona z jednej strony z konfliktu między indywidualnym interesem poszczególnych osób i normami moralnymi panującymi w danym społeczeństwie, a z drugiej strony z konfliktu między normami obyczajowymi i moralnymi.
(źródło: wikipedia; inspired by Mazi)
– fałszywość, dwulicowość, obłuda. Zachowanie lub sposób myślenia i działania charakteryzujący się niespójnością stosowanych zasad moralnych. Udawanie serdeczności, szlachetności, religijności, zazwyczaj po to, by wprowadzić kogoś w błąd co do swych rzeczywistych intencji i wyciągnąć z tego jakieś korzyści.
Hipokryzja może się przejawiać na kilka sposobów:
* oficjalne głoszenie przestrzegania określonych zasad moralnych i jednoczesne ich "ciche" łamanie, gdy nikt ważny tego nie widzi (np. głoszenie przez polityka, że walczy z korupcją i jednoczesne branie przez tego polityka po cichu łapówek),
* stosowanie różnych, sprzecznych wzajemnie zasad moralnych przy różnych sytuacjach (np. wymaganie od dzieci, żeby nie piły alkoholu i jednoczesne upijanie się samemu),
* wymyślanie rozmaitych teorii, które w pokrętny sposób tłumaczą stosowanie różnych norm moralnych przy różnych sytuacjach (np. głoszenie, że zabijanie dzieci wroga w czasie wojny jest dobre dlatego, że wróg ten popełnił wcześniej zbrodnię mordując nasze dzieci),
* tworzenie obszarów tabu, czyli spraw, o których się nigdy nie rozmawia publicznie; zazwyczaj są to sprawy, które w świadomości wielu ludzi są niemoralne, ale są lub były jednocześnie masowo praktykowane.
Hipokryzja jest stałą cechą ludzkich społeczeństw. Wynika ona z jednej strony z konfliktu między indywidualnym interesem poszczególnych osób i normami moralnymi panującymi w danym społeczeństwie, a z drugiej strony z konfliktu między normami obyczajowymi i moralnymi.
(źródło: wikipedia; inspired by Mazi)
26 marca, 2010
Godzina dla Ziemi
Już po raz trzeci podczas organizowanej przez WWF akcji miliony ludzi na całym globie 27 marca o godz. 20.30 na jedną godzinę zgaszą światło, aby symbolicznie przeciwstawić się największemu zagrożeniu dla naszej planety i apelować o konkretne działania na rzecz ochrony klimatu.
W akcję włączają się osoby prywatne, firmy, a także władze miast, które wygaszają iluminacje spektakularnych budynków i obiektów.
W akcję włączają się osoby prywatne, firmy, a także władze miast, które wygaszają iluminacje spektakularnych budynków i obiektów.
14 marca, 2010
Sodermalm w Sztokholmie
Jesteśmy tuż po lekturze trylogii Millenium, wiec z okazji jednego dnia wolnego w Sztokholmie postanowilismy w pierwszej kolejnosci zrobic sobie wycieczke "szlakiem Mikeala Blomkvista i Lisbeth Salander" (dla niewtajemniczonych, to sa główni bohaterowie kryminału Larssona, który bardzo polecam ;).
Sztokholm zrobił z tego niezła atrakcje turystyczną: sa mapy Millenium, wycieczki w kilku językach po "mieście Stiega Larssona", w sieci jest mnóstwo info...

To Fiskargatan 9 - miejsce, gdzie Salander kupiła sobie 350m mieszkanie z 21 pokojami - korzystała tylko z 3 z nich (zródło: www).
Mieszkamy na łodzi tuż przy brzegu Sodermalm - to wyspa/dzielnica w której dzieje się część kryminalnej fabuły. Ciekawie jest tak chodzić ścieżkami bohaterów książki od której nie mogłam sie oderwać w ostatnim czasie. Gdyby tylko nie było tu tak przeraźliwie zimno...
Nasze zdjęcia wrzuce po powrocie.
Sztokholm zrobił z tego niezła atrakcje turystyczną: sa mapy Millenium, wycieczki w kilku językach po "mieście Stiega Larssona", w sieci jest mnóstwo info...

To Fiskargatan 9 - miejsce, gdzie Salander kupiła sobie 350m mieszkanie z 21 pokojami - korzystała tylko z 3 z nich (zródło: www).
Mieszkamy na łodzi tuż przy brzegu Sodermalm - to wyspa/dzielnica w której dzieje się część kryminalnej fabuły. Ciekawie jest tak chodzić ścieżkami bohaterów książki od której nie mogłam sie oderwać w ostatnim czasie. Gdyby tylko nie było tu tak przeraźliwie zimno...
Nasze zdjęcia wrzuce po powrocie.
23 lutego, 2010
22 lutego, 2010
dziś urodziny Chopina?
w Warszawie w związku z tym dziwna/ciekawa akcja społeczna:

Koncert Chopinowski bedzie trwał przez najbliższy tydzień, bo nie wiadomo, czy to dziś 200 lecie urodzin czy 1 marca?
więcej na stronie www.najdluzszeurodziny.pl
POwstał też film o młodym Chopinie: "Chopin był warszawiakiem, choć nieczęsto się o tym pamięta. Tu spędził pierwsze 20 lat życia, tu pobierał nauki, grał pierwsze koncerty, to miasto ukształtowało go jako artystę" - powiedziała prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz podczas piątkowej premiery filmu "Warszawa Chopina". (PAP)

Koncert Chopinowski bedzie trwał przez najbliższy tydzień, bo nie wiadomo, czy to dziś 200 lecie urodzin czy 1 marca?
więcej na stronie www.najdluzszeurodziny.pl
POwstał też film o młodym Chopinie: "Chopin był warszawiakiem, choć nieczęsto się o tym pamięta. Tu spędził pierwsze 20 lat życia, tu pobierał nauki, grał pierwsze koncerty, to miasto ukształtowało go jako artystę" - powiedziała prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz podczas piątkowej premiery filmu "Warszawa Chopina". (PAP)
21 lutego, 2010
profesjonalny menedzer w ngo
wczoraj rozpoczeslismy realizacje nowego projektu CC i Inicjatyw - to m.in dzialania edukacyjne dla liderow ngo
wczoraj tez ruszyla platforma internetowa i kazdy z uczestnikow projektu moze sie juz pochwalic swoimi osiagnieciami; oto jedna z ciekawych inicjatyw:
wczoraj tez ruszyla platforma internetowa i kazdy z uczestnikow projektu moze sie juz pochwalic swoimi osiagnieciami; oto jedna z ciekawych inicjatyw:
10 lutego, 2010
Równość płci w podręcznikach szkolnych
polecam tekst z Wysokich Obcasów - znowu o nierówności... śmieszne stereotypy i smutne zarazem
08 lutego, 2010
raport w sprawie równouprawnienia
Komisja Europejska opublikowała raport, który opisuje różnice w traktowaniu kobiet i mężczyzn na rynku pracy. Niby raport nie mówi nic, o czym nie wiedzieliśmy wcześniej, ale jednak jego lektura jest przygnębiająca. W dwudziestym pierwszym wieku człowiek spodziewa się, że kobiety powinny być traktowane lepiej, w końcu żyjemy w czasach postępu i oświecenia.
Niestety, jak wskazują badania, w dalszym ciągu brak jest równouprawnienia kobiet i mężczyzn, a jest to szczególnie widoczne na rynku pracy. W raporcie opublikowano wyniki badań, na podstawie których widać, że rok 2008 był ostatnim, w którym ciągle wzrastała stopa zatrudnienia kobiet. Osiągnęła ona niemal poziom 60 %, co stanowiło całkiem niezły wynik. Ta pozytywna tendencja została jednak przerwana przez kryzys gospodarczy w roku 2009. Poziom zatrudnienia kobiet nie tylko przestał wzrastać, ale zaczął spadać. Doświadczenia poprzednich kryzysów gospodarczych uczą, że zwykle po powrocie prosperity najpierw pracę znajdują mężczyźni, dopiero potem kobiety. Poza tym kobiety znacznie częściej (31,1%) niż mężczyźni (7,9%) zatrudniane są w niepełnym wymiarze czasu pracy, pomimo że chętnie pracowałyby na cały etat. Często kobiety pracujące na część etatu nie są zarejestrowane jako bezrobotne(bo przecież pracują), nie ma ich więc statystykach bezrobocia, ale ich sytuacja, zwłaszcza finansowa jest znacznie gorsza. Również płace kobiet są zaniżane w stosunku do płac mężczyzn pracujących na tych samych stanowiskach i takim samym wymiarze czasu. Wg danych, na terenie Unii Europejskiej w 2007 r. różnica ta wynosiła średnio 17,6% na korzyść mężczyzn. Mniejsze pensje przekładają się nie tylko na gorsze warunki życia w trakcie bycia osobą aktywną zawodowo, ale także powodują, że większy odsetek kobiet jest skazany na ubóstwo także na emeryturze. Niższe emerytury kobiet z kolei są wynikiem nie tylko niższego wynagrodzenia, ale także sytuacji, gdzie zwyczajowo to właśnie kobiety są zmuszane do ponoszenia większości kosztów związanych z rodzicielstwem i posiadaniem dzieci. W sytuacji, gdy infrastruktura pozwalająca kobietom wrócić szybciej do pracy jest rozwinięta zbyt słabo w stosunku do potrzeb, nie dziwi zbyt mały przyrost naturalny. Dyrektywy Unii są takie, aby zapewnić dostęp do przedszkoli dla 90% dzieci w wieku 3 lat i co najmniej 33% dzieci poniżej tego wieku. Ciągle jednak pozostaje problem, co zrobić z resztą dzieci. Statystyczna kobieta, pomimo lepszego wykształcenia (59% absolwentów szkół wyższych to kobiety), zarabia prawie 1/5 mniej niż jej kolega. Jeśli zechciałaby urodzić trójkę dzieci i pozostać z nimi w domu do ukończenia przez nie trzeciego roku życia, to straciłaby w sumie 9 lat pracy. A przecież nie każda kobieta zarabia tyle, że może pozwolić sobie na opiekunkę do dzieci. W wynikach badań rzuca się w oczy wyraźna różnica w zatrudnieniu kobiet posiadających dzieci i bezdzietnych. Stopa zatrudnienia tych pierwszych jest aż o 11,5 punktu procentowego niższa. Odwrotna sytuacja jest jeśli chodzi o mężczyzn. Ci z dziećmi pracują więcej( o 6,8punktów procentowych). Oprócz wychowywania dzieci, na kobiety spada także obowiązek opieki nad innymi dorosłymi osobami, na przykład rodzicami, co w naszym starzejącym się wciąż społeczeństwie powoli przybiera coraz większe rozmiary. Według danych z roku 2005, opieką nad dorosłymi osobami było obciążonych 20 milionów Europejczyków, z czego prawie 2/3 to kobiety. Wszystkie te sytuacje mają znaczny wpływ na decyzje kobiet dotyczące posiadania dzieci lub ich liczby. To z kolei ujemnie odbija się na wzroście gospodarczym oraz powoduje starzenie się społeczeństw. Trudno w tej chwili podać dokładne skutki, jakie przyniesie ujemny przyrost naturalny. Na pewno odbije się to niekorzystnie na wszystkich systemach emerytalnych, które były przystosowane do innych realiów. Aby były one w miarę wydolne, będziemy musieli pracować znacznie dłużej i zadowolić się niższą emeryturą. Jeżeli dołożymy do tego postępy w dziedzinie medycyny, która ciągle zmierza w kierunku maksymalnego przedłużenia naszego życia, przyszłość zaczyna rysować się dość nieciekawie. Nadchodzi czas poważnej debaty nad tym, co zrobić, żeby do tego nie dopuścić.
cyt za: http://pracawita.pl/kalkulator-plac.html
Niestety, jak wskazują badania, w dalszym ciągu brak jest równouprawnienia kobiet i mężczyzn, a jest to szczególnie widoczne na rynku pracy. W raporcie opublikowano wyniki badań, na podstawie których widać, że rok 2008 był ostatnim, w którym ciągle wzrastała stopa zatrudnienia kobiet. Osiągnęła ona niemal poziom 60 %, co stanowiło całkiem niezły wynik. Ta pozytywna tendencja została jednak przerwana przez kryzys gospodarczy w roku 2009. Poziom zatrudnienia kobiet nie tylko przestał wzrastać, ale zaczął spadać. Doświadczenia poprzednich kryzysów gospodarczych uczą, że zwykle po powrocie prosperity najpierw pracę znajdują mężczyźni, dopiero potem kobiety. Poza tym kobiety znacznie częściej (31,1%) niż mężczyźni (7,9%) zatrudniane są w niepełnym wymiarze czasu pracy, pomimo że chętnie pracowałyby na cały etat. Często kobiety pracujące na część etatu nie są zarejestrowane jako bezrobotne(bo przecież pracują), nie ma ich więc statystykach bezrobocia, ale ich sytuacja, zwłaszcza finansowa jest znacznie gorsza. Również płace kobiet są zaniżane w stosunku do płac mężczyzn pracujących na tych samych stanowiskach i takim samym wymiarze czasu. Wg danych, na terenie Unii Europejskiej w 2007 r. różnica ta wynosiła średnio 17,6% na korzyść mężczyzn. Mniejsze pensje przekładają się nie tylko na gorsze warunki życia w trakcie bycia osobą aktywną zawodowo, ale także powodują, że większy odsetek kobiet jest skazany na ubóstwo także na emeryturze. Niższe emerytury kobiet z kolei są wynikiem nie tylko niższego wynagrodzenia, ale także sytuacji, gdzie zwyczajowo to właśnie kobiety są zmuszane do ponoszenia większości kosztów związanych z rodzicielstwem i posiadaniem dzieci. W sytuacji, gdy infrastruktura pozwalająca kobietom wrócić szybciej do pracy jest rozwinięta zbyt słabo w stosunku do potrzeb, nie dziwi zbyt mały przyrost naturalny. Dyrektywy Unii są takie, aby zapewnić dostęp do przedszkoli dla 90% dzieci w wieku 3 lat i co najmniej 33% dzieci poniżej tego wieku. Ciągle jednak pozostaje problem, co zrobić z resztą dzieci. Statystyczna kobieta, pomimo lepszego wykształcenia (59% absolwentów szkół wyższych to kobiety), zarabia prawie 1/5 mniej niż jej kolega. Jeśli zechciałaby urodzić trójkę dzieci i pozostać z nimi w domu do ukończenia przez nie trzeciego roku życia, to straciłaby w sumie 9 lat pracy. A przecież nie każda kobieta zarabia tyle, że może pozwolić sobie na opiekunkę do dzieci. W wynikach badań rzuca się w oczy wyraźna różnica w zatrudnieniu kobiet posiadających dzieci i bezdzietnych. Stopa zatrudnienia tych pierwszych jest aż o 11,5 punktu procentowego niższa. Odwrotna sytuacja jest jeśli chodzi o mężczyzn. Ci z dziećmi pracują więcej( o 6,8punktów procentowych). Oprócz wychowywania dzieci, na kobiety spada także obowiązek opieki nad innymi dorosłymi osobami, na przykład rodzicami, co w naszym starzejącym się wciąż społeczeństwie powoli przybiera coraz większe rozmiary. Według danych z roku 2005, opieką nad dorosłymi osobami było obciążonych 20 milionów Europejczyków, z czego prawie 2/3 to kobiety. Wszystkie te sytuacje mają znaczny wpływ na decyzje kobiet dotyczące posiadania dzieci lub ich liczby. To z kolei ujemnie odbija się na wzroście gospodarczym oraz powoduje starzenie się społeczeństw. Trudno w tej chwili podać dokładne skutki, jakie przyniesie ujemny przyrost naturalny. Na pewno odbije się to niekorzystnie na wszystkich systemach emerytalnych, które były przystosowane do innych realiów. Aby były one w miarę wydolne, będziemy musieli pracować znacznie dłużej i zadowolić się niższą emeryturą. Jeżeli dołożymy do tego postępy w dziedzinie medycyny, która ciągle zmierza w kierunku maksymalnego przedłużenia naszego życia, przyszłość zaczyna rysować się dość nieciekawie. Nadchodzi czas poważnej debaty nad tym, co zrobić, żeby do tego nie dopuścić.
cyt za: http://pracawita.pl/kalkulator-plac.html
03 stycznia, 2010
24 grudnia, 2009
21 grudnia, 2009
podpisy pod projektem ustawy
UDAŁO SIE!!!!
jest już 100 tysięcy podpisów; we wtorek deadline, wiec warto zbierać dalej - jak najwięcej...
Potem "tę sprawę" pozostawimy politykom (tak, mężczyznom w sejmie:) i niewielu polityczkom - zobaczymy, co z tym zrobią. MOgą nawet nie wziąć pod głosowanie...
A tymczasem jeszcze kolejne argumenty, rozmowy... - Kinga Dunin i Magdalena Środa przygotowały listę funkcjonujących mitów na temat parytetów. Podają także wyjaśnienia/argmumety/odpowiedzi i obalają mity na ten temat.
jest już 100 tysięcy podpisów; we wtorek deadline, wiec warto zbierać dalej - jak najwięcej...
Potem "tę sprawę" pozostawimy politykom (tak, mężczyznom w sejmie:) i niewielu polityczkom - zobaczymy, co z tym zrobią. MOgą nawet nie wziąć pod głosowanie...
A tymczasem jeszcze kolejne argumenty, rozmowy... - Kinga Dunin i Magdalena Środa przygotowały listę funkcjonujących mitów na temat parytetów. Podają także wyjaśnienia/argmumety/odpowiedzi i obalają mity na ten temat.
18 grudnia, 2009
idą święta
Uwaga! Męczenie karpia to przestępstwo

Akcja Klubu Gaja "Jeszcze żywy karp"
Ty też możesz pomóc karpiom!
Włącz się w społeczną kampanię Klubu Gaja na rzecz humanitarnego traktowania karpi!
Co roku konsumujemy ok. 20 tysięcy ton karpia.
Przeświąteczna sprzedaż żywych ryb to ogrom cierpienia!
Lud lubi karpia, karp lubi lód!
Konsumencie- kupuj ryby z lodu!

Akcja Klubu Gaja "Jeszcze żywy karp"
Ty też możesz pomóc karpiom!
Włącz się w społeczną kampanię Klubu Gaja na rzecz humanitarnego traktowania karpi!
Co roku konsumujemy ok. 20 tysięcy ton karpia.
Przeświąteczna sprzedaż żywych ryb to ogrom cierpienia!
Lud lubi karpia, karp lubi lód!
Konsumencie- kupuj ryby z lodu!
08 grudnia, 2009
PARYTETY - popieram
Jacek Żakowski, Urszula Dudziak, Henryk Wujec tez popierają --> krótkie uzasadnienia
artykuł z GW nt kobiet w nauce: "Pani w PAN-ie protestuje"
i jeszcze jeden o kobietach w polityce: "Po co babom władza? Widmo parytetów krąży po Polsce!" (dzięki uprzejmości Mariusza;)
24 listopada, 2009
nowa zabawa
10 listopada, 2009
Upadek muru berlińskiego
Z okazji rocznicy polecam film przyrodniczy nt królików za wschodnią stroną pasa ochronnego Muru Berlińskiego
31 października, 2009
pożegnanie z Indiami
"-nie przejmuj się nikt nie rozumie. Chodzi o to, że mała dziewczynka, Alicja, spotyka Czerwoną Krolową, która biegnie niewiarygodnie szybko, ale donikąd nie dociera. Krolowa mówi Alicji, że w jej kraju należy biec ze wszystkich sił, żeby pozostać w tym samym miejscu.(...) To wyścig Czerwonej Krolowej i wszyscy musimy pruć jak odrzutowce, żeby stać w tym samym miejscu". (Shantaram, s. 612)


[zdjęcia z Amritsar główna droga do GoldenTemple]

[zdjęcia z Amritsar główna droga do GoldenTemple]
27 października, 2009
parytet dla kobiet
Spotykam się z krytyka (zwykle meska) dot. wprowadzenia parytetu dla kobiet. Juz czasami sama zaczynam watpic w kolejne tlumaczenia, ze:
- nie bedzie łapanki na "kobiety do polityki", tylko bedzie to oznaczalo łatwiejszy dostep do list wyborczych kobiet, ktore juz w polityce sa marginalizowane;
- kobiety maja moze w polityce mniej dowiadczenia, za to w zwiazku z tym wiecej moga chcec zmienic...;
- skoro kobiety stanowia 50% spoleczenstwa Polskiego (a moze nawet wiecej;), to dlaczego decyzje za nie ma podejmowac w parlamencie 80% mężczyzn (w Senacie 92%)?
itp...
A jak jest w Europie (ze nie wspomne o Indiach;)???
Przykładowo. W Belgii już w 1994 roku przyjęto prawo, zgodnie z którym przedstawiciele jednej płci nie mogli stanowić na listach wyborczych więcej niż ¾ ogółu kandydatów. W 1999 – nie więcej niż 2/3. W przypadku jeśli ugrupowanie nie jest w stanie wystawić odpowiedniej liczby kobiet wśród ogółu kandydatów, miejsce na liście pozostaje puste (nie może być przyznane mężczyźnie). Rozwiązanie to zostało rozszerzone w 2002 roku o zapis dotyczący sposobu rozmieszczania kandydatów na listach wyborczych. Zgodnie z nim trzy czołowe pozycje na listach wyborczych nie mogły być zajmowane przez przedstawicieli tej samej płci. Zasada ta odnosi się do wyborów parlamentarnych, regionalnych i do Parlamentu Europejskiego. Od 2004 roku w wyborach do Parlamentu Europejskiego wszystkie ugrupowania polityczne zobligowane są do wystawiania równej liczby kandydatów obu płci.
Grecja: na początku tego wieku, zgodnie z artykułem 116,2 wprowadzony został wymóg umieszczania równej liczby kobiet i mężczyzn na listach wyborczych w wyborach lokalnych i regionalnych. Listy, które nie spełnia tego wymogu nie mogą być zarejestrowane.
Słowenia również należy do licznego grona państw, które wprowadziły prawne regulacje dotyczące kwot. Na listach wyborczych do Parlamentu Europejskiego musi się znaleźć co najmniej 40% kobiet. Po wprowadzeniu tego uregulowania odsetek kobiet wybranych do PE wyniósł 42,9%.
Dania: wszystkie rady, komisje, komitety w sektorze publicznym muszą w równym stopniu składać się z kobiet i mężczyzn, przestrzeganie parytetów jest obowiązkiem ministra do spraw równości płci, który zatwierdza składy wspomnianych organów.
W Finlandii w gremiach rządowych, doradczych, municypalnych, musi być co najmniej co najmniej 40% kobiet.
W Niemczech już od 1994 roku istnieje prawo, zgodnie z którym wszystkie podmioty nominujące zobowiązane są do wysuwania kandydatów obu płci na dane stanowisko.
Ciekawym przypadkiem jest Francja, która najpierw wprowadziła w 1982 roku zapis, dotyczący tego, że na listach wyborczych nie mogło się pojawić więcej niż 75% przedstawicieli tej samej płci, potem zapis ten został zakwestionowany jako niezgodny z konstytucją, która zabrania dzielenia suwerennego narodu na przedstawicieli różnych płci. Trzeba więc było zmienić konstytucję, co stało się roku 1999. Najpierw wprowadzono zmiany do konstytucji umożliwiające wprowadzenie parytetu, oraz zapis, że partie polityczne odpowiedzialne są za zapewnienie równego dostępu kobiet i mężczyzn do funkcji wybieralnych, a w 2000 roku, w wyniku „reformy parytetowej”, zmieniono prawo wyborcze wprowadzając nakaz parytetu (50%) na listach w wyborach przeprowadzanych w oparciu o system proporcjonalny (wybory municypalne, wybory do europarlamentu) a ponadto nakaz parytetu w obrębie wszystkich kandydatów danej partii w wyborach do parlamentu, opartych na systemie większościowym. Przy czym wszędzie kandydaci muszą być umieszczanie naprzemiennie. Wprowadzono też kary finansowe dla partii, które nie przestrzegają tych zasad (odstępstwo tolerowane to zaledwie 2%), a w przypadku wyborów lokalnych, listy które nie spełniają wymogów parytetowych nie są przyjmowane przez władze wyborcze.
System kwot spowodował, że odsetek kobiet wybranych w wyborach municypalnych w 2001 roku wynosił 47,5 % (w wyborach z 1995 roku – 27,5%), bardzo duża ilość kobiet weszła do Parlamentu Europejskiego, inaczej natomiast stało się z wyborami parlamentarnymi (zaledwie 13% kobiet), ponieważ partie wolały płacić kary niż umieszczać na listach wyborczych kobiety (i to wcale nie z braku chętnych). [cyt za: kongreskobiet.pl ]
Oczywiście to nie rozwiązuje wszystkich problemów kobiet w Polsce, ale parytet może być jednym krokiem (i to nie małym kroczkiem) w kierunku poważniejszych zmian, także mentalnych, dlatego warto troche przymusic spoleczenstwo (i partie polityczne), aby oswoic nas z rownouprawnieniem w polityce. Potem juz machina sama ruszy...
Zgodnie z zasada negocjacyjna: "uzyj sily aby edukowac":) na to potrzeba czasu.
- nie bedzie łapanki na "kobiety do polityki", tylko bedzie to oznaczalo łatwiejszy dostep do list wyborczych kobiet, ktore juz w polityce sa marginalizowane;
- kobiety maja moze w polityce mniej dowiadczenia, za to w zwiazku z tym wiecej moga chcec zmienic...;
- skoro kobiety stanowia 50% spoleczenstwa Polskiego (a moze nawet wiecej;), to dlaczego decyzje za nie ma podejmowac w parlamencie 80% mężczyzn (w Senacie 92%)?
itp...
A jak jest w Europie (ze nie wspomne o Indiach;)???
Przykładowo. W Belgii już w 1994 roku przyjęto prawo, zgodnie z którym przedstawiciele jednej płci nie mogli stanowić na listach wyborczych więcej niż ¾ ogółu kandydatów. W 1999 – nie więcej niż 2/3. W przypadku jeśli ugrupowanie nie jest w stanie wystawić odpowiedniej liczby kobiet wśród ogółu kandydatów, miejsce na liście pozostaje puste (nie może być przyznane mężczyźnie). Rozwiązanie to zostało rozszerzone w 2002 roku o zapis dotyczący sposobu rozmieszczania kandydatów na listach wyborczych. Zgodnie z nim trzy czołowe pozycje na listach wyborczych nie mogły być zajmowane przez przedstawicieli tej samej płci. Zasada ta odnosi się do wyborów parlamentarnych, regionalnych i do Parlamentu Europejskiego. Od 2004 roku w wyborach do Parlamentu Europejskiego wszystkie ugrupowania polityczne zobligowane są do wystawiania równej liczby kandydatów obu płci.
Grecja: na początku tego wieku, zgodnie z artykułem 116,2 wprowadzony został wymóg umieszczania równej liczby kobiet i mężczyzn na listach wyborczych w wyborach lokalnych i regionalnych. Listy, które nie spełnia tego wymogu nie mogą być zarejestrowane.
Słowenia również należy do licznego grona państw, które wprowadziły prawne regulacje dotyczące kwot. Na listach wyborczych do Parlamentu Europejskiego musi się znaleźć co najmniej 40% kobiet. Po wprowadzeniu tego uregulowania odsetek kobiet wybranych do PE wyniósł 42,9%.
Dania: wszystkie rady, komisje, komitety w sektorze publicznym muszą w równym stopniu składać się z kobiet i mężczyzn, przestrzeganie parytetów jest obowiązkiem ministra do spraw równości płci, który zatwierdza składy wspomnianych organów.
W Finlandii w gremiach rządowych, doradczych, municypalnych, musi być co najmniej co najmniej 40% kobiet.
W Niemczech już od 1994 roku istnieje prawo, zgodnie z którym wszystkie podmioty nominujące zobowiązane są do wysuwania kandydatów obu płci na dane stanowisko.
Ciekawym przypadkiem jest Francja, która najpierw wprowadziła w 1982 roku zapis, dotyczący tego, że na listach wyborczych nie mogło się pojawić więcej niż 75% przedstawicieli tej samej płci, potem zapis ten został zakwestionowany jako niezgodny z konstytucją, która zabrania dzielenia suwerennego narodu na przedstawicieli różnych płci. Trzeba więc było zmienić konstytucję, co stało się roku 1999. Najpierw wprowadzono zmiany do konstytucji umożliwiające wprowadzenie parytetu, oraz zapis, że partie polityczne odpowiedzialne są za zapewnienie równego dostępu kobiet i mężczyzn do funkcji wybieralnych, a w 2000 roku, w wyniku „reformy parytetowej”, zmieniono prawo wyborcze wprowadzając nakaz parytetu (50%) na listach w wyborach przeprowadzanych w oparciu o system proporcjonalny (wybory municypalne, wybory do europarlamentu) a ponadto nakaz parytetu w obrębie wszystkich kandydatów danej partii w wyborach do parlamentu, opartych na systemie większościowym. Przy czym wszędzie kandydaci muszą być umieszczanie naprzemiennie. Wprowadzono też kary finansowe dla partii, które nie przestrzegają tych zasad (odstępstwo tolerowane to zaledwie 2%), a w przypadku wyborów lokalnych, listy które nie spełniają wymogów parytetowych nie są przyjmowane przez władze wyborcze.
System kwot spowodował, że odsetek kobiet wybranych w wyborach municypalnych w 2001 roku wynosił 47,5 % (w wyborach z 1995 roku – 27,5%), bardzo duża ilość kobiet weszła do Parlamentu Europejskiego, inaczej natomiast stało się z wyborami parlamentarnymi (zaledwie 13% kobiet), ponieważ partie wolały płacić kary niż umieszczać na listach wyborczych kobiety (i to wcale nie z braku chętnych). [cyt za: kongreskobiet.pl ]
Oczywiście to nie rozwiązuje wszystkich problemów kobiet w Polsce, ale parytet może być jednym krokiem (i to nie małym kroczkiem) w kierunku poważniejszych zmian, także mentalnych, dlatego warto troche przymusic spoleczenstwo (i partie polityczne), aby oswoic nas z rownouprawnieniem w polityce. Potem juz machina sama ruszy...
Zgodnie z zasada negocjacyjna: "uzyj sily aby edukowac":) na to potrzeba czasu.
25 października, 2009
sport dla zainteresowanych, czyli co waznego stalo sie wczoraj w Polsce
poza zmiana czasu i podarowaniem jednej godziny na jesienno-zimowe wieczory, wazna rzecz wydarzyla sie wczoraj:
Adamek pokonal Golote!
i taki skecz z tej okazji:
(i ja tam bylam miod i wino pilam... - mozna powiedziec;)
ps. etykieta "podroze" wynika z tego, ze dla mnie swiat sportu to jednak inny swiat, a swiat bosku to juz zupelnie obcy swiat;)
Adamek pokonal Golote!
i taki skecz z tej okazji:
(i ja tam bylam miod i wino pilam... - mozna powiedziec;)
ps. etykieta "podroze" wynika z tego, ze dla mnie swiat sportu to jednak inny swiat, a swiat bosku to juz zupelnie obcy swiat;)
21 października, 2009
Kongres Kobiet zbiera podpisy!
Trwa wielka akcja zbierania podpisów pod projektem ustawy o wprowadzeniu parytetów płci na listach wyborczych, przygotowanym przez Kongres Kobiet Polskich
Prof. Maria Janion
Wykład inaugurujący Kongres Kobiet Polskich 20–21 czerwca w Warszawie
Solidarność – wielki zbiorowy obowiązek kobiet
Przez całe lata uznawałam wyrazisty podział na rzeczy poważne i niepoważne: w obliczu zniewolenia poważne są dążenia niepodległościowe, niepoważna zaś walka o prawa kobiet. Prześladowania polityczne dotyczą działaczy niepodległościowych, natomiast represje i przemoc wobec kobiet mają być ich sprawą prywatną. Wierzyłam, że najpierw wywalczona zostanie wolność dla całego społeczeństwa, potem wspólnie i spokojnie zajmiemy się polepszeniem kondycji kobiet. Ku mojemu zdumieniu okazało się, że w wolnej Polsce kobieta miała być „istotą rodzinną”, która zamiast polityką powinna zajmować się domem. Trochę zatem czasu upłynęło zanim pojęłam, że demokracja w Polsce jest rodzaju męskiego.
Ocuciła mnie uchwała o ochronie życia poczętego przyjęta w ostatniej chwili podczas krajowego zjazdu Solidarności w roku 1990. Zapadła wbrew stanowisku ogromnej większości obecnych na zjeździe działaczek związkowych; co prawda stanowiły one tylko 10% ogółu delegatów. Krajowa Komisja Kobiet NSZZ Solidarność, która ukonstytuowała się mniej więcej w okresie zjazdu, w liście otwartym skrytykowała projekt zakazu aborcji, jej zdaniem świadczący o tym ,że choć polityka jest dziedziną, która powinna służyć wszystkim, została ona zmonopolizowana przez mężczyzn i w dalszym ciągu jest traktowana jako narzędzie dominacji. W liście wzywano do utworzenia niezależnego ruchu kobiet. Na represje nie trzeba było długo czekać: przewodnicząca komisji została zmuszona do ustąpienia, jej zastępczynię pozbawiono etatu. Niektórzy działacze, ci sami, którzy wybrali komisję, uznali, że ma ona „nielegalny charakter”.
Wiele kobiet zrozumiało wtedy, że pierwszy ruch nowej władzy polega na przywróceniu społecznego i religijnego porządku płci. Szybko okazało się, że nowa władza to nie jesteśmy my. Ani organizacyjnie ani politycznie kobiety nie były przygotowane do tego, by się bronić. Powstało kilka niewielkich organizacji, pojawiało się kilka świetnych głosów: Agnieszka Graff, Kinga Dunin, Magdalena Środa, Bożena Umińska, Kazimiera Szczuka, Katarzyna Bratkowska. I tyle.
Ocucenie sprowadza za sobą liczne konsekwencje. Określa przyszłość, ale i każe inaczej spojrzeć na przeszłość. Osobiście nigdy nie żywiłam złudzeń co do „równych szans”. Uważam, że dojście do obecnej pozycji kosztowało mnie znacznie więcej, niż kosztowałoby mężczyznę. I nie chodzi tu o żaden spisek. Dzieje się tak między innymi dlatego, że tak zwany uniwersalny wzorzec stworzony został z myślą o rodzaju męskim. Mężczyźni łatwiej zatem dostosowują się do obowiązujących w akademickim świecie standardów. Kobieta musi być wielokrotnie lepsza, by ją doceniono. Są to dla mnie rzeczy oczywiste – dlatego zawsze dziwią mnie wypowiedzi kobiet, które osiągnąwszy sukces, twierdzą, że po drodze nie dostrzegły przejawów dyskryminacji.
Feminizm, tak jak ja go widzę, to próba zrozumienia mechanizmów, które podtrzymują nierówny układ sił. Jest to zarazem droga powrotu do źródeł twórczości kobiet. Nie chodzi o to, by odciąć się od dorobku kultury ogólnoludzkiej, lecz o to, by znaleźć język dla kobiecych doświadczeń i przywrócić ich sens wspólnej kulturze. Ja sama w coraz większym stopniu uświadamiałam sobie kobiecą barwę tego, co robię; dostrzegłam, jak ważny był zawsze dla mnie łańcuch kobiecych pokoleń zdobywających wiedzę.
Zainteresowałam się filozofią różnicy płci. Próba nowego, otwartego i uniwersalnego zdefiniowania podmiotowości nie prowadzi przez udawanie, że płeć nie ma znaczenia. Przeciwnie. Od trzydziestu lat nauki społeczne i humanistyka zajmują się badaniem kulturowo definiowanej tożsamości płci. W Polsce jednak perspektywa taka napotyka na trudności, ciągle musi się bronić przed oskarżeniami o „modę” i „ideologię”. Trudno.
Z perspektywy kulturowych mniejszości , takich jak kobiety, Żydzi i wszyscy nie-katolicy, a także mniejszości seksualne, można zastanowić się nad pojęciem kanonu narodowego i jego trwaniem w świecie XXI wieku. Kanon narodowy w Polsce jest traktowany jako coś nienaruszalnego, niezmiennego. O pojmowaniu ducha narodu faktycznie ma decydować kościół katolicki oraz tradycja akowska. Rzadko zastanawiamy na tym, na ile kultura narodowa może odgrywać rolę emancypacyjną.
Sytuacja jest wszakże trudna. Spojrzenie z perspektywy feministycznej odsłoni charakter wybitnie męski naszej kultury. W jej obrazie na plan pierwszy wysuwają się społeczne związki między mężczyznami, więzi braterstwa i przyjaźni. Szlacheccy panowie bracia; hufce rycerskie; tajne stowarzyszenia filomatów i filaretów; spiski i konspiracje niepodległościowe; legioniści Piłsudskiego, uczestnicy licznych ruchów młodzieżowych w XX wieku. Przykro mi w tym ciągu wymieniać ugrupowania takie jak Młodzież Wszechpolska, szczycące się seksizmem, antysemityzmem i homofobią, ale niestety jest to konieczne.
Od paru wieków tworzy się obraz ciągu pokoleń przekazujących sobie ideał walczącej męskiej wspólnoty – aż do współczesnej Solidarności. Dominuje tu patriotyzm, wynoszący ponad wszystko braterstwo, wytwarzane i podtrzymywane podczas zbiorowych działań. Tworzone są heroiczne narracje o wspólnych bojach. Wszystko pod ciągle ponawiającym się wezwaniem i hasłem: Bóg, Honor, Ojczyzna. Niepodobna nie docenić znaczenia form męskiej wspólnoty dla kształtowania się nowożytnego pojęcia narodu, którego podstawę nieraz określano jako żarliwe braterstwo. Nowoczesne pojęcie narodu oraz powstający wraz z nim nacjonalizm łączyły się ze stereotypem męskości, mitologią męskiej wspólnoty.
W tym narodowym dramacie jedyna przewidziana dla kobiety rola to rola matki. Dla wszystkich tego rodzaju męskich wspólnot typowy jest szczególny stosunek do matki. Następuje jej totalne uświęcenie. Według badaczy kultury Matka to „figura idealnej kobiecości, która zabezpiecza męskie związki i męską historię.” W świecie kanonu narodowego istnieje tylko jeden model seksualności - jednoznacznie heteroseksualny i nastawiony na rozrodczość. Konieczna jest do tego kobieta matka. Ona właśnie staje się gwarantką narodowej wspólnoty heteroseksualnej, „jej przyzwoitości i poprawności obyczajowo - politycznej”. Matka panów braci to matka Polka i matka Ojczyzna. Panująca polska „narracja publiczna” patronką narodu polskiego czyni najbardziej idealną z matek – Matkę Boską. Za pomocą kulturowego uwznioślenia matki i macierzyństwa maskulinistyczna kultura polska zapewniła sobie patriotyczny konsensus.
Matka Polka, której najwyższym symbolicznym uosobieniem jest figura Polonii, w konieczny sposób została wyposażona w status ofiary. Jest to dziedzictwo mesjanizmu. Silna w polskim romantyzmie i odznaczająca się wielką trwałością topika mesjanistyczna posuwała się do porównywania, a nawet utożsamiania cierpień Polski pod zaborami z cierpieniami Chrystusa. Polska miała być „Chrystusem narodów”. W widzeniu księdza Piotra z III cz. „Dziadów”, która ostatnio uznana została za rzecz należącą bezapelacyjnie do literackiego kanonu narodowego, Mickiewicz rozbudował dokładną analogię między męczeństwem i śmiercią Chrystusa a ukrzyżowaniem i skonem narodu polskiego. Nad analogiami podobnymi medytowano w pobożnym skupieniu. Dzieje Polski wpisywano w schemat mesjanistyczny: cierpienia będą odkupione, naród zbawiony. W obrębie mesjanizmu dokonała się sekularyzacja metafory ukrzyżowania – religia wprzęgnięta została w służbę sprawie narodowej, polityka faktycznie zapanowała nad religią. Mesjanizm rozkwitał na emigracji po upadku powstania listopadowego jako stan mentalności „narodu wybranego”. Do dziś zachował się w Polsce. Obok opowieści heroicznej opowieść mesjanistyczna określa popularną historiozofię narodową.
W obrzędach patriotycznej religii naród miał swoje wyraziste osobowe wcielenie. Była nim Polonia, przedstawiana w końcu jako kobieta cierpiąca na krzyżu. Jej śmierć ofiarniczą uznano za konieczną część narodowej doktryny zbawienia. W centrum kultury nowożytnej XIX i XX wieku znajdują się figury kobiet, które poprzez swą śmierć zbawiają kochanka lub ludzkość. W Polsce jest to zbawienie narodu. Ta ofiara musi być niewinna jak ofiara Chrystusa. Dlatego Polonię czasem przedstawiano w białej, powłóczystej, dziewiczej szacie. Polonia - zbawicielka przelewała niewinną krew ofiarną, była bezbronna i prześladowana, opuszczona przez zdradzieckich sprzymierzeńców, napastowana i molestowana. Stan wojenny szczególnie ożywił w wyobraźni narodowej te obrazy Polonii i Matki-Polki. Samoofiarowanie kobiet lokuje się w centrum nowożytnej mitologii polskiej. Matka Polka ma być przede wszystkim bezgraniczną ofiarnicą. Ma się ofiarowywać za rodzinę, za naród, za ojczyznę. Ciążenie stereotypu romantycznego jest przemożne, mimo jego pożegnań w kolejnych pokoleniach, wciąż nieśmiertelną parę polskiej wyobraźni stanowią powstaniec i matka Polka.
Kiedy uświadamiamy sobie wspólnotowy charakter męskich społecznych wzorów i ofiarniczy charakter wzoru kobiecego, zaczynamy rozumieć, że kobiety w Polsce nigdy nie uzyskają wpływu na stanowienie prawa, na formowanie symboli i w ogóle na sferę publiczną, jeśli nie zaczną tworzyć własnych wspólnotowych więzi. W tym sensie kobieca solidarność- wciąż obśmiewana i demaskowana jako fikcja – rzeczywiście jest naszym wspólnym, zbiorowym obowiązkiem.
W roku 1981 podczas Kongresu Kultury Polskiej, przerwanego przez ogłoszenie stanu wojennego wygłosiłam referat o kulturze pierwszej Solidarności. Zdanie podsumowujące moje wywody brzmiało: ogromny ruch emocjonalny musi być teraz przekształcony w ruch intelektualny. I co zadziwiające, to właśnie ostatnie zdanie – nie wiem z jakich powodów – nie zostało wydrukowane w podziemnym wydawnictwie zawierającym materiały z kongresu. Postulat od tamtego czasu się nie zmienił, chociaż emocje wytraciły swoje szlachetne uniesienie. Wzniosłe pojednanie dawno się skończyło, a ruch intelektualny wciąż nie może się zacząć.
Czy ma on szansę zacząć się dzisiaj?
Z punktu widzenia historii polskiego życia duchowego najważniejszym wydarzeniem ostatniego okresu była śmierć Jana Pawła II. Jak pisali socjologowie, „papież stał się ikoną i gwarantem tożsamości Polaków i dopóki żył, tożsamość ta mogła manifestować się jedynie poprzez religijne rytuały”. W ten sposób utwierdzało się mesjanistyczne utożsamienie polskości z religią. „Ograniczenie narodowej sceny publicznej do religijnych rytuałów sprzyjało rozwojowi idei narodu jednoczącej Polaków wokół »moralnej słuszności« , a nie publicznie negocjowanych interesów.” Dziś konieczne jest tworzenie nowych, świeckich wspólnot, z których najbardziej liczną, choć zapewne niejednorodną, powinna być wspólnota kobiet, zdolna do przezwyciężenia wpływu religii na prawo, system ochrony zdrowia, naukę i edukację. Konieczne jest przedefiniowanie wspólnotowych symboli, ruch intelektualny na rzecz pogłębienia rozumienia polskiej tożsamości.
Transformacja ustrojowa, która z jednej strony jest naszą chlubą, z drugiej zaś – staje nam nieraz kością w gardle, nie może się w pełni dokonać bez emancypacji wykluczonych tożsamości i bez rzeczywistego zróżnicowania sceny politycznej. Niewątpliwie potrzebna jest nam nowoczesna polityka równouprawnienia płci i parytety jako jej narzędzie. Ale dopełnieniem transformacji ustrojowej musi być także transformacja symboliczna. Ten kulturowy wysiłek wciąż mamy przed sobą.
zob. też - wysokie obcasy
Prof. Maria Janion
Wykład inaugurujący Kongres Kobiet Polskich 20–21 czerwca w Warszawie
Solidarność – wielki zbiorowy obowiązek kobiet
Przez całe lata uznawałam wyrazisty podział na rzeczy poważne i niepoważne: w obliczu zniewolenia poważne są dążenia niepodległościowe, niepoważna zaś walka o prawa kobiet. Prześladowania polityczne dotyczą działaczy niepodległościowych, natomiast represje i przemoc wobec kobiet mają być ich sprawą prywatną. Wierzyłam, że najpierw wywalczona zostanie wolność dla całego społeczeństwa, potem wspólnie i spokojnie zajmiemy się polepszeniem kondycji kobiet. Ku mojemu zdumieniu okazało się, że w wolnej Polsce kobieta miała być „istotą rodzinną”, która zamiast polityką powinna zajmować się domem. Trochę zatem czasu upłynęło zanim pojęłam, że demokracja w Polsce jest rodzaju męskiego.
Ocuciła mnie uchwała o ochronie życia poczętego przyjęta w ostatniej chwili podczas krajowego zjazdu Solidarności w roku 1990. Zapadła wbrew stanowisku ogromnej większości obecnych na zjeździe działaczek związkowych; co prawda stanowiły one tylko 10% ogółu delegatów. Krajowa Komisja Kobiet NSZZ Solidarność, która ukonstytuowała się mniej więcej w okresie zjazdu, w liście otwartym skrytykowała projekt zakazu aborcji, jej zdaniem świadczący o tym ,że choć polityka jest dziedziną, która powinna służyć wszystkim, została ona zmonopolizowana przez mężczyzn i w dalszym ciągu jest traktowana jako narzędzie dominacji. W liście wzywano do utworzenia niezależnego ruchu kobiet. Na represje nie trzeba było długo czekać: przewodnicząca komisji została zmuszona do ustąpienia, jej zastępczynię pozbawiono etatu. Niektórzy działacze, ci sami, którzy wybrali komisję, uznali, że ma ona „nielegalny charakter”.
Wiele kobiet zrozumiało wtedy, że pierwszy ruch nowej władzy polega na przywróceniu społecznego i religijnego porządku płci. Szybko okazało się, że nowa władza to nie jesteśmy my. Ani organizacyjnie ani politycznie kobiety nie były przygotowane do tego, by się bronić. Powstało kilka niewielkich organizacji, pojawiało się kilka świetnych głosów: Agnieszka Graff, Kinga Dunin, Magdalena Środa, Bożena Umińska, Kazimiera Szczuka, Katarzyna Bratkowska. I tyle.
Ocucenie sprowadza za sobą liczne konsekwencje. Określa przyszłość, ale i każe inaczej spojrzeć na przeszłość. Osobiście nigdy nie żywiłam złudzeń co do „równych szans”. Uważam, że dojście do obecnej pozycji kosztowało mnie znacznie więcej, niż kosztowałoby mężczyznę. I nie chodzi tu o żaden spisek. Dzieje się tak między innymi dlatego, że tak zwany uniwersalny wzorzec stworzony został z myślą o rodzaju męskim. Mężczyźni łatwiej zatem dostosowują się do obowiązujących w akademickim świecie standardów. Kobieta musi być wielokrotnie lepsza, by ją doceniono. Są to dla mnie rzeczy oczywiste – dlatego zawsze dziwią mnie wypowiedzi kobiet, które osiągnąwszy sukces, twierdzą, że po drodze nie dostrzegły przejawów dyskryminacji.
Feminizm, tak jak ja go widzę, to próba zrozumienia mechanizmów, które podtrzymują nierówny układ sił. Jest to zarazem droga powrotu do źródeł twórczości kobiet. Nie chodzi o to, by odciąć się od dorobku kultury ogólnoludzkiej, lecz o to, by znaleźć język dla kobiecych doświadczeń i przywrócić ich sens wspólnej kulturze. Ja sama w coraz większym stopniu uświadamiałam sobie kobiecą barwę tego, co robię; dostrzegłam, jak ważny był zawsze dla mnie łańcuch kobiecych pokoleń zdobywających wiedzę.
Zainteresowałam się filozofią różnicy płci. Próba nowego, otwartego i uniwersalnego zdefiniowania podmiotowości nie prowadzi przez udawanie, że płeć nie ma znaczenia. Przeciwnie. Od trzydziestu lat nauki społeczne i humanistyka zajmują się badaniem kulturowo definiowanej tożsamości płci. W Polsce jednak perspektywa taka napotyka na trudności, ciągle musi się bronić przed oskarżeniami o „modę” i „ideologię”. Trudno.
Z perspektywy kulturowych mniejszości , takich jak kobiety, Żydzi i wszyscy nie-katolicy, a także mniejszości seksualne, można zastanowić się nad pojęciem kanonu narodowego i jego trwaniem w świecie XXI wieku. Kanon narodowy w Polsce jest traktowany jako coś nienaruszalnego, niezmiennego. O pojmowaniu ducha narodu faktycznie ma decydować kościół katolicki oraz tradycja akowska. Rzadko zastanawiamy na tym, na ile kultura narodowa może odgrywać rolę emancypacyjną.
Sytuacja jest wszakże trudna. Spojrzenie z perspektywy feministycznej odsłoni charakter wybitnie męski naszej kultury. W jej obrazie na plan pierwszy wysuwają się społeczne związki między mężczyznami, więzi braterstwa i przyjaźni. Szlacheccy panowie bracia; hufce rycerskie; tajne stowarzyszenia filomatów i filaretów; spiski i konspiracje niepodległościowe; legioniści Piłsudskiego, uczestnicy licznych ruchów młodzieżowych w XX wieku. Przykro mi w tym ciągu wymieniać ugrupowania takie jak Młodzież Wszechpolska, szczycące się seksizmem, antysemityzmem i homofobią, ale niestety jest to konieczne.
Od paru wieków tworzy się obraz ciągu pokoleń przekazujących sobie ideał walczącej męskiej wspólnoty – aż do współczesnej Solidarności. Dominuje tu patriotyzm, wynoszący ponad wszystko braterstwo, wytwarzane i podtrzymywane podczas zbiorowych działań. Tworzone są heroiczne narracje o wspólnych bojach. Wszystko pod ciągle ponawiającym się wezwaniem i hasłem: Bóg, Honor, Ojczyzna. Niepodobna nie docenić znaczenia form męskiej wspólnoty dla kształtowania się nowożytnego pojęcia narodu, którego podstawę nieraz określano jako żarliwe braterstwo. Nowoczesne pojęcie narodu oraz powstający wraz z nim nacjonalizm łączyły się ze stereotypem męskości, mitologią męskiej wspólnoty.
W tym narodowym dramacie jedyna przewidziana dla kobiety rola to rola matki. Dla wszystkich tego rodzaju męskich wspólnot typowy jest szczególny stosunek do matki. Następuje jej totalne uświęcenie. Według badaczy kultury Matka to „figura idealnej kobiecości, która zabezpiecza męskie związki i męską historię.” W świecie kanonu narodowego istnieje tylko jeden model seksualności - jednoznacznie heteroseksualny i nastawiony na rozrodczość. Konieczna jest do tego kobieta matka. Ona właśnie staje się gwarantką narodowej wspólnoty heteroseksualnej, „jej przyzwoitości i poprawności obyczajowo - politycznej”. Matka panów braci to matka Polka i matka Ojczyzna. Panująca polska „narracja publiczna” patronką narodu polskiego czyni najbardziej idealną z matek – Matkę Boską. Za pomocą kulturowego uwznioślenia matki i macierzyństwa maskulinistyczna kultura polska zapewniła sobie patriotyczny konsensus.
Matka Polka, której najwyższym symbolicznym uosobieniem jest figura Polonii, w konieczny sposób została wyposażona w status ofiary. Jest to dziedzictwo mesjanizmu. Silna w polskim romantyzmie i odznaczająca się wielką trwałością topika mesjanistyczna posuwała się do porównywania, a nawet utożsamiania cierpień Polski pod zaborami z cierpieniami Chrystusa. Polska miała być „Chrystusem narodów”. W widzeniu księdza Piotra z III cz. „Dziadów”, która ostatnio uznana została za rzecz należącą bezapelacyjnie do literackiego kanonu narodowego, Mickiewicz rozbudował dokładną analogię między męczeństwem i śmiercią Chrystusa a ukrzyżowaniem i skonem narodu polskiego. Nad analogiami podobnymi medytowano w pobożnym skupieniu. Dzieje Polski wpisywano w schemat mesjanistyczny: cierpienia będą odkupione, naród zbawiony. W obrębie mesjanizmu dokonała się sekularyzacja metafory ukrzyżowania – religia wprzęgnięta została w służbę sprawie narodowej, polityka faktycznie zapanowała nad religią. Mesjanizm rozkwitał na emigracji po upadku powstania listopadowego jako stan mentalności „narodu wybranego”. Do dziś zachował się w Polsce. Obok opowieści heroicznej opowieść mesjanistyczna określa popularną historiozofię narodową.
W obrzędach patriotycznej religii naród miał swoje wyraziste osobowe wcielenie. Była nim Polonia, przedstawiana w końcu jako kobieta cierpiąca na krzyżu. Jej śmierć ofiarniczą uznano za konieczną część narodowej doktryny zbawienia. W centrum kultury nowożytnej XIX i XX wieku znajdują się figury kobiet, które poprzez swą śmierć zbawiają kochanka lub ludzkość. W Polsce jest to zbawienie narodu. Ta ofiara musi być niewinna jak ofiara Chrystusa. Dlatego Polonię czasem przedstawiano w białej, powłóczystej, dziewiczej szacie. Polonia - zbawicielka przelewała niewinną krew ofiarną, była bezbronna i prześladowana, opuszczona przez zdradzieckich sprzymierzeńców, napastowana i molestowana. Stan wojenny szczególnie ożywił w wyobraźni narodowej te obrazy Polonii i Matki-Polki. Samoofiarowanie kobiet lokuje się w centrum nowożytnej mitologii polskiej. Matka Polka ma być przede wszystkim bezgraniczną ofiarnicą. Ma się ofiarowywać za rodzinę, za naród, za ojczyznę. Ciążenie stereotypu romantycznego jest przemożne, mimo jego pożegnań w kolejnych pokoleniach, wciąż nieśmiertelną parę polskiej wyobraźni stanowią powstaniec i matka Polka.
Kiedy uświadamiamy sobie wspólnotowy charakter męskich społecznych wzorów i ofiarniczy charakter wzoru kobiecego, zaczynamy rozumieć, że kobiety w Polsce nigdy nie uzyskają wpływu na stanowienie prawa, na formowanie symboli i w ogóle na sferę publiczną, jeśli nie zaczną tworzyć własnych wspólnotowych więzi. W tym sensie kobieca solidarność- wciąż obśmiewana i demaskowana jako fikcja – rzeczywiście jest naszym wspólnym, zbiorowym obowiązkiem.
W roku 1981 podczas Kongresu Kultury Polskiej, przerwanego przez ogłoszenie stanu wojennego wygłosiłam referat o kulturze pierwszej Solidarności. Zdanie podsumowujące moje wywody brzmiało: ogromny ruch emocjonalny musi być teraz przekształcony w ruch intelektualny. I co zadziwiające, to właśnie ostatnie zdanie – nie wiem z jakich powodów – nie zostało wydrukowane w podziemnym wydawnictwie zawierającym materiały z kongresu. Postulat od tamtego czasu się nie zmienił, chociaż emocje wytraciły swoje szlachetne uniesienie. Wzniosłe pojednanie dawno się skończyło, a ruch intelektualny wciąż nie może się zacząć.
Czy ma on szansę zacząć się dzisiaj?
Z punktu widzenia historii polskiego życia duchowego najważniejszym wydarzeniem ostatniego okresu była śmierć Jana Pawła II. Jak pisali socjologowie, „papież stał się ikoną i gwarantem tożsamości Polaków i dopóki żył, tożsamość ta mogła manifestować się jedynie poprzez religijne rytuały”. W ten sposób utwierdzało się mesjanistyczne utożsamienie polskości z religią. „Ograniczenie narodowej sceny publicznej do religijnych rytuałów sprzyjało rozwojowi idei narodu jednoczącej Polaków wokół »moralnej słuszności« , a nie publicznie negocjowanych interesów.” Dziś konieczne jest tworzenie nowych, świeckich wspólnot, z których najbardziej liczną, choć zapewne niejednorodną, powinna być wspólnota kobiet, zdolna do przezwyciężenia wpływu religii na prawo, system ochrony zdrowia, naukę i edukację. Konieczne jest przedefiniowanie wspólnotowych symboli, ruch intelektualny na rzecz pogłębienia rozumienia polskiej tożsamości.
Transformacja ustrojowa, która z jednej strony jest naszą chlubą, z drugiej zaś – staje nam nieraz kością w gardle, nie może się w pełni dokonać bez emancypacji wykluczonych tożsamości i bez rzeczywistego zróżnicowania sceny politycznej. Niewątpliwie potrzebna jest nam nowoczesna polityka równouprawnienia płci i parytety jako jej narzędzie. Ale dopełnieniem transformacji ustrojowej musi być także transformacja symboliczna. Ten kulturowy wysiłek wciąż mamy przed sobą.
zob. też - wysokie obcasy
Subskrybuj:
Posty (Atom)

